Copyright 2018 - Wilcze Ścieżki

Weekendowa wycieczka przed siebie, rozpoczęła się nad Narwią.

Niedaleko Białegostoku, kierując się starą "trasą warszawską" (wylot w kierunku Choroszczy od strony Starosielc), dojeżdżamy do "zerwanego mostu". Zdjęć mostu tym razem nie mam. Gdy tylko wysiadłem z samochodu, obleciała mnie chmara wszelkiej maści latającego, bzyczącego i co gorsza gryzącego, paskudztwa. Ale trzy zdjęcia udało się cyknąć przez zamknięte szyby. Brrrrrrr.

 

 


Mając na uwadze, że dzisiejszego dnia może być podobnie w okolicy wszystkich, większych, podmokłych terenów, postanowiłem jednak udać się w mniej wilgotne tereny.

Skierowałem się do Puszczy Knyszyńskiej. Pierwszy przystanek: okolice Ożynnik. Znajdują się tam piękne, mieszane lasy, i jest jedno bardzo fajne miejsce, które na zdjęciach poniżej. Mgła unosząca się krótko po świcie, dodaje temu miejscu mistycyzmu.

Trafiło mi się też pare poziomek, które szybko skonsumowałem :) W tym roku moje pierwsze.

 

Kilka zdjęć tego miejsca, z perspektywy innego czasu i przestrzeni:

Tu już powrót tegorocznej zimy:

Oraz nieco głębiej pieszo w lesie, o świcie wiosennym:


Ruszyłem dalej, w kierunku rezerwatu Jałówka. Po drodze można było zaobserwować skutki ostatnich nawałnic. Wyglądało to miejscami przerażająco.

 

Ostatnim przystankiem wycieczki tego dnia, był rezerwat Jałówka. To była najcięższa część wycieczki, bo i tam burze dały się we znaki. Średnio co kilkadziesiąt - kilkaset metrów, trzeba było wysiadać i usuwać z drogi połamane gałęzie i mniejsze lub większe konary.

Ale tragedii nie było, bo jest to również niesamowite miejsce, które poznać trzeba pieszo, nie w biegu albo przejazdem. Rezerwat przecina sieć rzeczek i strumyków leśnych, tworząc w wielu miejscach takie cuda natury: 

A tu trochę starsze zdjęcia:

f t g